Opowiadania prosto z życia...

e-opowiadania.pl

Ocena użytkowników:  / 1
SłabyŚwietny 

Potrzebuje oczyszczenia. Potrzebuje napisać to wszystko, opowiedzieć sobie raz jeszcze. Może to pomoże odzyskać mi spokój którego szukam już od kilku lat.
Miałam wtedy 26 lat. Skończone studia, dobra praca, samochód, dom. Byłam sama. Poznaliśmy się w pracy. Nie pamiętam dokładnie naszego pierwszego spotkania. Okazało się że mamy razem pracować przy pewnym projekcie. Długie spotkania często po godzinach, rozmowy telefoniczne wykraczające poza zakres naszych obowiązków, wreszcie spacery, wspólne wyjścia. Tak jakoś to się potoczyło. Pokazywaliśmy sobie nasze światy. On sportowiec, koszykarz, tłumaczył mi zasady gry i zabierał na mecze, ja branża eventowa wprowadzałam go w tajniki organizacji imprez.

Pewnego dnia zaproponował mi wyjazd na spływ kajakowy. Na miejscu okazało się że nie mogę płynąć jednym kajakiem z nim. Myślałam że pęknie mi serce, ale pod uśmiechem próbowałam ukryć swoje wielkie rozczarowanie. Podszedł do mnie wtedy i powiedział że jedna z jego znajomych zrezygnowała. On popłynie sam, a ja z Kaśką,  kuzynką jego przyjaciółki. Co miałam zrobić? Popłynęłam. Szybko złapałyśmy kontakt. Rozmawiałyśmy, śmiałyśmy się, raz wpadłyśmy do wody z całym dobytkiem. W trudniejszych momentach radziłyśmy sobie same. Przenosiłyśmy kajak gdzie trzeba, chodziłyśmy po błocie. Po kilku godzinach dopłynęłyśmy do celu. Byłam głodna, zmęczona i zła. On siedział na już na brzegu, przebrany w czyste rzeczy, z piwkiem w ręce i uśmiechał się do mnie. Podeszłam do niego, mokra, brudna i z całej siły go przytuliłam. On najpierw odskoczył ale potem odwzajemnił ten gest. Wiedział że byłam zła i że wcale nie byłam zadowolona z obrotu spraw.
Wieczorem siedzieliśmy przy ognisku. Czułam się bardzo obco w towarzystwie jego znajomych. Nasza relacja nie była wtedy dokładnie określona. On też nie traktował mnie wtedy jakbyśmy byli razem. Przy ognisku na chwilę przysiadł się do mnie i powiedział że Kasia ma dla nas namiot. I że w trójkę będziemy w nim spali. Czułam się jakby Kasia miała być naszym aniołem, który przypilnuje żebyśmy nie zeszli na złą drogę.
W pewnym momencie on zaproponował spacer. Odeszliśmy od całego towarzystwa przytuleni do siebie. Alkohol zrobił swoje. Nie było już żadnych obaw. Szliśmy tak przez chwilę. Pomimo późne godziny noc była wyjątkowo jasna. Skręciliśmy w polną drogę. Zaczęliśmy się całować. Zrobiło się bardzo namiętnie. Jego ręce dotykały całego mojego ciała. Lekko speszona odsunęłam się. On chwycił mnie za rękę i przytulił. Znów zaczął mnie całować. Zaczęliśmy się kochać w lesie. Było cudownie.  
Wróciliśmy do ogniska. Nikogo już nie było. Nie wiedzieliśmy gdzie jest nasz namiot. Otworzyliśmy więc nasz samochód i tam spędziliśmy tę noc.
Rano wszystko wróciło do normy. On znów mnie traktował jak dawniej. Nie wykazywał żadnej inicjatywy. Czułam że jest dla mnie obcym człowiekiem. W głębi serca bardzo cierpiałam. Nie wiedziałam jednak, że on też.

 

Sisinda